← publikacje
Analiza danych · 12 maja 2025

Zbudowałem interaktywną mapę drzew Warszawy. Potem okazało się, że miasto ma taką od 5 lat i 51 razy większą!

Dlaczego mimo to publikuję? Po drodze dostałem trzy cenne lekcje z analizy danych i wykorzystania AI.

5 min czytaniaOpublikowano: 12 maja 2025Opublikowane na LinkedIn4151 wyświetleń · 2959 odbiorców na LinkedInProfil autora na LinkedIn

Dlaczego mimo to publikuję? Po drodze dostałem trzy cenne lekcje z analizy danych i wykorzystania AI. Pomysł był prosty: wpisujesz rok urodzenia, dostajesz mapę drzew ze swojego pokolenia. Za moim rocznikiem 1977 stoi 26 036 drzew w gestii warszawskiego Ratusza. Zaczęło się od pytania, które wygląda dziecinnie, a nie ma dobrej odpowiedzi: ile lat ma drzewo, które mijasz w drodze do pracy? Ludzie mają metryki, samochody rocznik w dowodzie, nawet lodówka ma z tyłu tabliczkę z datą produkcji. Drzewo nie ma nic — rośnie i milczy. A przecież w Warszawie stoją dziesiątki tysięcy drzew dokładnie w naszym wieku. Przeżyły stan wojenny, transformację, wejście do Unii ... Pobrałem z otwartego API ratusza ostatnią inwentaryzację zieleni (2010-2013), policzyłem wiek z obwodów pni i zrobiłem interaktywną mapę. Byłem z siebie bardzo zadowolony. Do momentu, w którym zajrzałem do miejskiego serwisu mapowego.

Warszawa ma Mapę Koron Drzew! Ukończoną dla całego miasta w 2021 roku. 7,1 miliona drzew — co do jednego. Skaning laserowy z samolotu, kamery hiperspektralne, algorytmy uczenia maszynowego (dokładnie tego czego uczę się teraz na studiach podyplomowych AI w Akademii Koźmińskiego). Lokalizacja, korona, gatunek, kondycja zdrowotna każdego drzewa. Warszawa zrobiła to jako pierwsze miasto w Polsce i jedno z pierwszych na świecie. A ja siedziałem z moimi 139 tysiącami rekordów i myślałem, że robię coś nowego.

Zanim zbudujesz narzędzie, sprawdź, czy ktoś już go nie zbudował. Brzmi jak porada dla stażysty. Zajmuję się danymi zawodowo od ponad dwudziestu lat i wpadłem — bo rzuciłem się do liczenia, zamiast poświęcić kwadrans na rozejrzenie się. Kwadrans by wystarczył. Ale kiedy ochłonąłem i doczytałem, co ta mapa faktycznie zawiera — zobaczyłem lukę.

Czego nie widać z samolotu? Mapa Koron wie o siedmiu milionach drzew wszystko poza jedną rzeczą: nie wie, ile mają lat. To nie niedopatrzenie, tylko fizyka. Samolot widzi koronę, a wiek zapisany jest w pniu — w obwodzie, którego z góry nie widać, bo zasłaniają go liście. Miast uruchomiło dodatkowy projekt w tym zakresie ale tu jest również miejsce dla mojej mapy. Te 139 tysięcy drzew z inwentaryzacji to jedyne drzewa w Warszawie, które ktoś objął taśmą mierniczą. To ledwie 2% drzewostanu, ale to nie jest próbka losowa i właśnie w tym siła: siedem milionów z Mapy Koron to głównie las, który wyrósł sam (stąd najliczniejsza w Warszawie jest sosna). Moje 139 tysięcy to drzewa, które miasto samo posadziło — przy ulicach, w parkach, na skwerach. To nie baza przyrodnicza, tylko zapis ludzkich decyzji rozłożony na kilkadziesiąt lat.

Pułapka pierwsza: drzewa, które urodziły się dorosłe

Z obwodu pnia da się oszacować wiek — licząc osobno dla każdego gatunku, bo dąb i topola w tym samym wieku różnią się jak maratończyk i kulomiot. Odpaliłem model, spojrzałem na wykres i zobaczyłem coś pięknego: potężny szczyt nasadzeń około roku 2000. Gotowy nagłówek o Warszawie pełnej drzew u progu nowego tysiąclecia! Szkoda, że to była bzdura.

Obwody podejrzanie piętrzyły się wokół 15–16 cm — przyroda tak równo nie pracuje. I wtedy zrozumiałem: to nie podpis przyrody, tylko szkółki. Drzew przyulicznych nikt nie sieje z nasionka w chodniku. Kupuje się sadzonkę, która ma już kilkanaście centymetrów obwodu. Mój model brał taką sadzonkę i uroczyście ogłaszał: „drzewo z 2002 roku" — a to było drzewo posadzone przedwczoraj, tylko przyjechało już podrośnięte. Jak dziecko, które przychodzi na świat w wieku dziesięciu lat.

Po poprawce (przyrost liczony od obwodu sadzonki, nie od zera) sztuczny garb zniknął, a został kształt, który każdy demograf rozpozna z drugiego końca sali: krzywa przeżycia. Miejski drzewostan ma piramidę wieku jak populacja ludzka — szeroką podstawę, wąski czubek. Dla 28% najmłodszych drzew roku posadzenia odczytać się nie da — te uczciwie odłożyłem na wykresie osobno.

Pułapka druga: plik, który cicho kłamał

API oddaje rekordy porcjami. Jeśli nie zażądasz stałej kolejności, porcje nachodzą na siebie. Pobrałem właściwą liczbę wierszy — tylko że co trzeci był duplikatem, a jedna trzecia bazy nigdy do mnie nie dotarła. Sumy się zgadzały. Proporcje wyglądały poprawnie. Wyszło przypadkiem: filtr pokazał dziesięć drzew wiśni, a na mapie były dwie kropki. Nie ufaj liczbie pobranych wierszy. Sprawdź, ile z nich ma różne identyfikatory. Jedna linijka kodu naprawdę czyni różnicę!

Niestandardowe metody weryfikacji modelu: Drzewa pamiętają Powstanie

Skąd wiadomo, że po poprawkach model nie zmyśla dalej? Poza standardowymi sprawdzeniami wymyśliłem dodatkowy test. Wziąłem drzewa posadzone w latach 1945–1965 i sprawdziłem, gdzie jest ich najgęściej — względem tego, ile drzew dzielnica ma w ogóle. Najwięcej: Ochota, Wola, Mokotów, Żoliborz, Śródmieście — lewobrzeżne dzielnice, które w 1944 zamieniły się w gruzowisko. A prawdziwy dowód jest na drugim końcu listy: najmniej powojennych drzew ma Ursynów — trzy razy mniej niż powinien. Bo w latach pięćdziesiątych Ursynowa nie było. Nie było czego odbudowywać. Program nie znał daty 1944, nie słyszał o Powstaniu, nie wie, kiedy zbudowano Ursynów. Zna wyłącznie obwody pni i nazwy gatunków. A mimo to wskazał miejsca, gdzie miasto zaczynało od nowa. Bo te drzewa nie wyrosły same — ktoś je posadził i zostawił ślad decyzji sprzed osiemdziesięciu lat.

Portfel z akcjami trzech spółek

Jest w tych danych i powód do niepokoju. Wśród drzew, które miasto sadzi i pielęgnuje, niemal co trzecie należy do jednego z trzech gatunków — lipy drobnolistnej, klonu pospolitego albo klonu jesionolistnego. Trzy gatunki z 284 dostępnych w bazie.To jak portfel inwestycyjny oparty na akcjach trzech spółek. Dopóki jest dobrze — jest świetnie. Ale jedna choroba wyspecjalizowana w jednym gatunku i tąpnięcie obejmuje jedną trzecią drzew, na które codziennie patrzymy z okna.

Uczciwe ostrzeżenie

Ta mapa pokazuje pokolenie, nie rocznik. Dojrzała lipa o metrowym obwodzie może mieć 43 lata albo 79 — zależnie od słońca, cienia i gleby. Dlatego suwak operuje widełkami ±10 lat i nigdzie nie obiecuję konkretnej daty. Ale nawet z tym zastrzeżeniem zostaje fakt, który mnie nie opuszcza: jedyna wiśnia piłkowana z mojego pokolenia prawdopodobnie stoi przy ul. Franciszka Ilskiego w Wawrze. W weekend zamierzam to sprawdzić.

Trzy rzeczy, które zabieram z tego projektu

Sprawdź, co już istnieje, zanim zaczniesz budować. Kwadrans researchu oszczędza dni pracy — i wstyd. Ale „ktoś to już zrobił" nie znaczy „odpuść". Miasto zna 7 milionów drzew i o żadnym nie wie, ile ma lat. Luka w innym projekcie to nie zarzut wobec niego — to miejsce dla Twojego. Dane potrafią kłamać, zgadzając się ze sobą. Duplikaty rozłożone równomiernie nie psują żadnej proporcji. Złapałem je dopiero na kolejnych etapach weryfikacji.

Interaktywna mapa działa w przeglądarce, na pełnym ekranie. Dane siedzą w środku pliku, nie wymagają instalacji: https://drzewawarszawa.netlify.app/

DOWIEDZ SIĘ PIERWSZA(Y)!

AI zmienia badania. Bądź po właściwej stronie tej zmiany.

Zostaw e-mail i dołącz do ekspertów AI w obszarze wiedzy o konsumencie. 

Bez spamu. Wypisujesz się jednym kliknięciem.